Łukasz Poleszak zdjęcie
Łukasz Poleszak

Tytuły utworów:
„Lodowe Ogrody I”, „Lodowe Ogrody II”



W jaki sposób wyglądały prace nad utworami? Z jakich narzędzi korzystałeś?
– „Lodowe Ogrody” zostały nagrane przy użyciu syntezatora analogowego Arturia, instrumentów wirtualnych, sampli stworzonych z własnych nagrań terenowych, a także instrumentów i narzedzi dostępnych w programie Ableton Live.



Przed nagraniami poprosiliśmy o to, aby każdy zrobił małe poszukiwania w tematach somnambulizmu i oniryzmu. Co w takim razie było inspiracją dla twoich nagrań? O czym one są, albo jaka historia stoi za dźwiękami?
– Część dźwięków, które użyłem podczas nagrań obydwu części „Lodowych Ogrodów”, zarejestrowałem podczas wizyty w Kew Gardens w Londynie. Jest to ogród botaniczny, który znajduje się niedaleko lotniska. Spacerowałem alejkami, wiał zimny wiatr i przez cały czas nad głową przelatywały samoloty. Chwile ciszy można było liczyć w sekundach, w przerwach pomiędzy jednym, a drugim lądowaniem. Hałas był nieznośny, do momentu, w którym wszedłem do budynku z palmami i innymi roślinami, głównie z tropików. Poczułem się trochę, jakbym przeszedł do innego świata. Zrobiło się ciszej i dużo cieplej, jak w dżungli. Zmienił się zapach, a oprócz cudownej roślinności i oglądających je ludzi, zobaczyłem kilka ptaków, które latały wokół i pięknie śpiewały. Nie znam się na ptakach, ale myślę, że również zostały one tam przywiezione z jakiegoś ciepłego kraju. Pachniało wilgocią i gęstym lasem. Miałem wtedy takie wyobrażenie, że wchodzę do ogrodu zamieszkałego przez zaczarowane stworzonka i magiczne drzewa. Wyobrażenie trochę zabawne, ale bardzo przyjemne i kojące. Spędziłem tam kilka godzin na zwiedzaniu i nagrywaniu różnych dźwięków, których słuchanie przywołują dzisiaj do mnie ten fantastyczny moment.

Wspomnienie to, zamknięte w odgłosach występujących w obydwu utworach, powracało podczas nagrań Lodowych Ogrodów w czasie zimy, gdy za oknem leżało mnóstwo śniegu. W przerwach pomiędzy nagraniami wychodziłem do lasu, a wieczorami popijałem wino patrząc, jak za oknem tańczą białe płatki. Atmosfera trochę jak z baśni, a trochę jak ze snu. Pięknie oniryczna.



Czym dla ciebie jest praca z dźwiękiem i muzyką, dlaczego to robisz?
– Praca z dźwiękiem zabiera mnie często w podróż, w podobny sposób, jak robią to dobre książki. Wyłączam się na codzienność, a moja wyobraźnia zostaje pobudzona. W głowie pojawiają się różne obrazy, czuję silne emocje i doświadczam nowych rzeczy, jak gdybym spacerował po nieznanych wczesniej miastach, odkrywając ich najciekawsze zakamarki.

Dodatkowo kocham muzykę za to, że ma w sobie moc wpływania na to, co myślimy, co czujemy, kim jesteśmy, czego chcemy. Tworzenie i eksperymentowanie z brzmieniem, czy melodią, pozwala odkrywać, jak to wszystko się dzieje.

Robię to z ciekawości i dla przyjemności.


–––––
Łukasz Poleszak – polski artysta dźwiękowy, producent muzyczny i kompozytor. Autor muzyki elektronicznej, filmowej i teatralnej. Twórca projektu Wudec. Organizator wielu wydarzeń kulturalnych i festiwali, a także promotor podziemnej sceny klubowej oraz kultury rave. Jego wczesne inspiracje to między innymi hip-hop i muzyka lat 60. Na przestrzeni lat wykreował własny unikalny styl, nazywany „trippintronic”, łącząc ze sobą cyberpunk, psychodelię oraz mistyczną estetykę.

https://lukaszpoleszak.com