Flaner Klespoza

Flaner Klespoza

Tytuł utworu:
“Spacer brzegiem wyobraźni”



W jaki sposób wyglądały prace nad utworem? Z jakich narzędzi korzystałeś?
– Korzystałem tylko z komputera, a na nim z syntezatorów wirtualnych oraz sampli znalezionych na jakiejś starej zakurzonej płycie DVD, którą ostatnio przypadkiem wygrzebałem z dna szafy. Płytę kupiłem kiedyś za około 20pln od jakiegoś nastoletniego producenta, który sprzedawał sample na Allegro. Potężna kolekcja dźwięków powycinanych z filmów, płyt winylowych i nagrań cyfrowych.



Przed nagraniami poprosiliśmy o to, aby każdy zrobił małe poszukiwania w tematach somnambulizmu i oniryzmu. Co w takim razie było inspiracją dla twoich nagrań? O czym one są, albo jaka historia stoi za dźwiękami?
– Główną inspiracją były oczywiście „Sklepy Cynamonowe”. Na wzór kontrolowanego strumienia świadomości, chciałem stworzyć utwór przypominający budową sen przenoszący nas z jednego miejsca, do drugiego, w nie do końca zrozumiały czasem sposób, często dość zaskakujący.



Czym dla ciebie jest praca z dźwiękiem i muzyką, dlaczego to robisz?
– Chyba dlatego, że lubię prostotę i minimalizm. Minimalizm, dzięki któremu mogę czerpać radość z tanich, nieskomplikowanych rzeczy. Dla kontrastu lubię też, jak w życiu są przygody. No i muzyka to coś, co łączy te dwie rzeczy. Dzisiaj w naszej części świata prawie każdy ma komputer, na którym można robić muzykę, więc prawie każdy może się w to bawić. A podczas takich zabaw czuję, że przeżywam wspaniałe przygody, często porównywalne z dalekimi podróżami. Dzięki temu wystarczy trochę wolnego czasu, żebym był szczęśliwy, bez martwienia się o to, czy mi na zaspokajanie tej przyjemności wystarczy pieniędzy. I jestem bardzo wdzięczny, że tak mogę.


–––––
Flaner Klespoza o sobie: “Wynajmuję pokój w dużym mieście. Nie stać mnie na mieszkanie, chociaż na co dzień pracuję w ogromnej korporacji. Jej dyrektor nawet o tym nie wie, więc nie zauważa, gdy wymykam się na długie spacery, które są przyjemniejsze i zdrowsze od siedzenia przy biurku, a dzięki którym nie chce mi się już palić papierosów. Średnio co pół roku mój menadżer coś tam marudzi o produktywności, ale nie rozumiem, czego ode mnie chce i po co, skoro wszyscy siedzimy przy podobnych biurkach i w podobny sposób. Całe szczęście takie spotkanie trwa tylko pół godziny, raz na sześć miesięcy, i przez ten czas mogę oglądać jak tańczy drzewo za oknem. Lubię też wtedy myśleć, że są miliony takich menadżerów, tysiące podobnych korporacji, mnóstwo szklanych budynków, a przy każdym rośnie jakieś drzewo.

Zawsze chciałem być artystą, takim prawdziwym. Dlatego próbuję zapomnieć o pracy w wolnym czasie, który poświęcam na swoją pasję. Tak powstaje moja muzyka. Nie jest niczym specjalnym, ale lubię ją. Lubię słuchać swoich utworów z zamkniętymi oczami, wyobrażając sobie różne rzeczy. To sprawia mi przyjemność.”

Więcej o artyście można znaleźć TUTAJ.